mierzeja kurońska - bałtyk po litewsku
Dodane przez janek dnia Sierpień 13 2010 12:37:58


Czyż nie tak powinno wyglądać wybrzeże Bałtyku? Aż trudno uwierzyć, że właśnie Litwinom udało się zachować to wszystko, co bezpowrotnie zniszczono nad polskim morzem. Nic tu nie występuje w nadmiarze: nie ma natłoku turystów, chociaż plaże wypełnione ludźmi; nie ma obskurnych smażalni, chociaż rybę można zjeść na każdym kroku; nie ma betonowych ośrodków wypoczynkowych, chociaż miejsc noclegowych raczej nie brakuje… Przepiękna architektura starych rybackich wiosek harmonijnie współgra z nowymi obiektami. Miasteczka na Mierzei Kurońskiej to przeciwieństwo polskich kurortów dosłownie w każdym aspekcie. W ogóle nie występują tu obrazki znane z bliźniaczego Helu – nie ma pijaństwa, agresji, badziewia straganowego, łomotu blaszanych dyskotek, kwater wyposażonych jeszcze za Gierka za cenę apartamentu w Chorwacji. No i najważniejsze – przyroda. Mierzeja Kurońska to perła przyrodnicza i krajobrazowa. Wędrujące wydmy jak w Słowińskim Parku Narodowym, zapierające dech widoki, rezerwaty pełne kormoranów i piękne lasy po których spacerują łosie (widywane nawet na plażach ;)). A 20 lat temu tu był Związek Radziecki… Na szczęście za głębokie to było zadupie, żeby stworzyć tu raj dla klasy robotniczej lub obozy edukacyjne dla pionierów. I całe szczęście. Podobno w pobliskiej Połądze już nie jest tak elegancko: tam stworzono kurort w stylu pop. Mam nadzieję, że nie na wzór i podobieństwo Władysławowa. Zgroza…