rafał jaśkowski - fotokomentarz
rafał jaśkowski - fotokomentarz
Strona Główna ˇ Galeria ˇ Artykuły ˇ Linki ˇ Kwiecień 04 2020 03:02:45
Nawigacja
Strona Główna
Galeria
Artykuły
Download
FAQ
Forum
Linki
Kontakt
Szukaj

Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 72
Najnowszy Użytkownik: Danielaxode
Ostatnie Artykuły
Na co komu te ruiny
Na ratunek stacyjce
Spór o zabytek senty...
Byłem żołnierzem Wajdy
Tajna kwatera Grupy ...
Witamy
the mix at burgess park, london ;)


fotografie z sierpnia 2009 dla davida ;)

PS. na fotografii niejaka Speech Debelle, która występowała we wspomnianym burgess park w londynie, zreszta jako jedna z wielu wykonawców. zwróciła jednak moją uwagę, ponieważ... dała chyba najlepszy koncert. a poza tym dopadła mnie jej agentka z prośbą o fotografie, które wtedy robiłem. skoro więc dziewczyna zatrudnia agentkę - pomyślałem - to chyba ma już pewną pozycję. i rzeczywiście - oto co odnalazłem na temat jej płyty na polskich stronach internetowych...

“Mike Skinner w spódnicy”, “Kobiecy odpowiednik Roots Manuvy” – takimi określeniami postanowili uhonorować debiutującą w tym roku raperkę brytyjscy dziennikarze muzyczni. I w sumie nic w tym dziwnego. “Speech Therapy” to bowiem płyta utrzymana w klimatach typowych dla wymienionych postaci wyspiarskiego hip-hopu. Na krążku Speech Debelle nie znajdziemy brawurowych kawałków w imprezowym tempie z agresywnymi podkładami. Nie! Materiał, jaki został stworzony z myślą o słownej terapii, to emanująca spokojem, błogością i wyciszeniem muzyka mająca coś sobą do zakomunikowania (czyli jak kto woli “z przesłaniem”). Nadawanie wiadomości do słuchaczy nie odbywa się za pomocą zwykłego “nawijania”. Jest to coś w rodzaju poezji, deklamowania wersów – refleksyjnych, balladowych, sielankowych. A wszystko potęgowane jest przez niesamowitą warstwę muzyczną, w której dominuje połączenie klasycznych, “brudnych” bębnów z wszelkiego rodzaju akustycznymi dźwiękami dzwoneczków (jak w “Better Days”), gitary (świetne “Searching”) i smyczków (przedostatnie na trackliście “Finish This Album”). Chciałoby się napisać, że styl Speech Debelle to coś jedynego w swoim rodzaju… ale nie można. Wszak tego typu muzyka – rap nagrywany z “żywymi instrumentami” – nie jest niczym nowym. Wystarczy wspomnieć o filadelfijskiej formacji The Legendary Roots Crew (czyli The Roots; po prostu bardzo lubię tą drugą, mniej powszechną nazwę, a wszystko ze względu na słówko “legendary”, które nadaje jej wzniosłości). Patentu na robienie muzyki Brytyjka więc nie wymyśliła, jednak kluczowe są tu wykonanie i efekt końcowy, co do których nie można mieć żadnych zarzutów. W związku z tymi wszystkimi superlatywami, o jakich wspomniałem w powyższych akapitach, nie dziwi już chyba nikogo, że płyta zbiera pochlebne recenzje, nie tylko w brytyjskich mediach, ale i na terenie innych państw. Najlepszym przykładem niech będzie Polska (po co daleko szukać?), gdzie nie spotkałem się jeszcze z jednoznacznie złą oceną “Speech Therapy”.Speech Debelle pokazuje, że o istotnych rzeczach można rymować bez używania niezliczonej liczby takich słówek jak fuck, bitch czy motherfucker. Brytyjka leczy skomercjalizowanego słuchacza podczas słownej terapii, jaką każdy z nas, chcąc nie chcąc, przechodzi zapoznając się z przedstawianym teraz albumu. Terapia jak to terapia – jednym pomoże, na innych nie wywrze żadnego wrażenia. Jest jednak w tej płycie coś, co każe nam do niej wracać, jak do narkotyku. Ta terapia po prostu uzależnia. Mateusz "Axun" Kołodziej

Dodane przez janek dnia sierpień 20 2009 17:32:562 Komentarzy ˇ 283 Czytań - Drukuj
wilno!


tak, powyższa panorama przedstawia wilno. sam nie mogłem w to uwierzyć, tym bardziej, że byłem tu niespełna przed siedmiu laty. dużo się zatem "zmieniło" - choć słowo to nie jest zupełnie adekwatne. można bez wątpliwości mówić o kompleksowej, systematycznej a nawet modelowej rewitalizacji tkanki miejskiej. w roku 2002 byłem zażenowany bródem i ogólną degrengoladą miasta, które raczej przypominało radom, niż stolicę europejskiego państwa. ogólną zapaść potęgowały jeszcze opowieści naszej polskojęzycznej przewodniczki, według której wyposażenie zabytkowych kościołów i pałaców zostało wywiezione i sprzedane. same zaś budynki były w większości niesamowicie zaniedbane i zamknięte na skobel. oczywiście okolice ostrej bramy były pełne turystów i pielgrzymów z polski, jednak tuż za murami ulice wyglądały jak w siermiężnych latach 80-tych. dzisiaj to zupełnie inne miasto. naprawdę trudno uwierzyć, że litwini byli w stanie w tak krótkim czasie dokonać takiego skoku cywilizacyjnego. od zera wybudowali nowoczesną dzielnicę biznesową, kompletnie odnowili starówkę, świetnie zagospodarowali przestrzeń publiczną, stworzyli bulwary nadrzeczne, kończą odbudowę historycznego zamku a przede wszystkim tak gruntownie wyczyścili miasto, że ulice w centrum po prostu lśnią. trudno znaleźć choćby niedopałek papierosa. jest naprawdę pięknie... żeby nie było jednak tak cukierkowo, trzeba wspomnieć o sprawach oburzających. od dawna wiadomo, że litwini budowali i budują swoją tożsamość narodową w opozycji do polskości. trudno im się dziwić - kulura polska zawsze była tu niezwykle atrakcyjna, a samo wilno było miastem polsko-żydowskim (litwinów przed wojną mieszkało tu mniej, niż polaków w ówczesnym wrocławiu - 1571 osób w 1931 r.., co stanowiło zaledwie ułamek procenta). zrozumiałe jest więc, że litwini podkreślają teraz na każdym kroku "litewskość" swojej stolicy, jednak konsekwencja z jaką rugują zewsząd język polski jest co najmniej niesmaczna. chociaż w wilnie prawie 20 proc. mieszkańców to polacy, a turyści w zdecydowanej większości pochodzą znad wisły, nie uświadczy się napisu w języku polskim. dochodzi do sytuacji kuriozalnych - na rossie leżą prawie wyłącznie polacy, właściwie nikt poza polakami nie przyjeżdża oglądać nekropolii a tablica informacyjna jest po litewsku i... angielsku. nie mówiąc o bezczelnym zmienianiu polskich nazwisk. to niezwykle irytujące, tym bardziej, że język litewski jest tak odmienny od każdego europejskiego języka, że najdrobniejsza nawet informacja po litewsku jest czarną magią. człowiek czuje się z jednej strony jak u siebie, bo zarówno w sklepie, jak i w knajpie może się porozumieć po polsku, a z drugiej strony porusza się po mieście, które wstydzi się swojej przeszłości i stara się ją stopniowo wymazywać. skoro u nas mogą być (np. na opolszczyźnie) podwójne nazwy miejscowości, to dlaczego na litwie polak nie może nazywać się kowalski, tylko "kovalskas". smutne to...
fotografie z lipca 2009

Dodane przez janek dnia lipiec 29 2009 09:53:140 Komentarzy ˇ 265 Czytań - Drukuj
kijów...


Kibice z Zachodu, którzy przyjadą do Kijowa na Euro 2012 będą zszokowani przepychem i bogactwem, jaki spotkają tu na każdym kroku…” – takie mniej więcej zdanie pojawiło się ostatnio w jednej z opiniotwórczych gazet. Autor był wyraźnie pod wrażeniem.
Z pewnością turyści będą zszokowani. Nie wiem jednak czy tym przepychem… Żeby było jasne: od przepychu i bogactwa wolę kameralność i umiarkowanie. Przedkładam ludzką skalę w architekturze ponad monumentalizm. Jeśli już socrealizm to w miarę możliwości w czystej postaci, a nie zaśmiecony jarmarcznymi oznakami rodzącej się gospodarki niby wolnorynkowej. A co w Kijowie? Kontrasty przez duże K. I to rzeczywiście szokuje… Słynny Majdan to kicz w najczystszej postaci – kicz, który nigdzie na zachód od Bugu by nie przeszedł. To istna kakofonia, szok estetyczny, katastrofa urbanistyczna i przestrzeń wręcz encyklopedycznie nieprzyjazna człowiekowi. Pomniki, kolumny, schodki i globusy, potężne gmachy i namioty, szklane kopuły i betonowe bloki – wszystko pożerane przez wypełzające spod ziemi, olbrzymie i szpetne centrum handlowe. Chreszczatyk jeszcze się broni socrealem robiąc piorunujące wrażenie, jednak życie przy tej monumentalnej ulicy musi działać depresyjnie. Zaledwie dziesięć minut od krainy olbrzymów leży Andrzejewski Zjazd – miejsce, którego nie powstydziłaby się żadna europejska stolica, przypominające do złudzenia paryski Montmartre. To ulica pijaków, studentów i artystów; pełna sklepików, galerii, kramów i knajp. Jest ona tak malowniczo zrujnowana, że próby jej remontu powinny być surowo zakazane. Kamienice wyglądają tu jak opakowane przez pijanego artystę, bo siatki zabezpieczające przed spadaniem gzymsów same już dawno pospadały. Wszystko otoczone przez zielone wzgórza, wręcz nieprawdopodobnie zaśmiecone. Dzikość w środku miasta pod każdą niemal postacią. A tuż poniżej Padół – dzielnica przypominająca zaniedbane kwartały Londynu – wspaniały chaos kamieniczek i podwórek. Niestety, kilka ulic dalej powstaje nowe osiedle, którego architektura tylko parodiuje stary Kijów i razi swoją cukierkową sztucznością, czyli kolejny Kontrast. I tak ze wszystkim…
fotografie z marca 2009 r.

Dodane przez janek dnia maj 16 2009 14:54:250 Komentarzy ˇ 266 Czytań - Drukuj
łódź - koncert na piotrkowskiej


fotografie z 21 lutego 2009 r.

Dodane przez janek dnia luty 21 2009 20:24:000 Komentarzy ˇ 268 Czytań - Drukuj
życie okopowe...


zima 1915. w okopach armii carskiej niewiele się dzieje. front się miejscami stabilizuje. życie płynie na prozaicznych czynnościach. trzeba się ogolić, ugotować posiłek, porządnie się okopać, napisać listy do rodziny, przesłuchać uciekinierów z armii pruskiej, zrobić pamiątkową fotografię... takie klimaty można było obejrzeć na ostatniej rekonstrukcji historycznej w tomaszowie. tym razem obeszło się bez fajerwerków i wielkich bitew z udziałem ciężkiego sprzętu. ot, kameralna impreza zorganizowana przy okazji otwarcia nowej wystawy prezentującej sztukę okopową. po inscenizacji można było spróbować dania przyrządzonego przez rekonstruktorów. przepis podobno autentyczny. nikt nie narzekał...
fotografie z lutego 2009

Dodane przez janek dnia luty 10 2009 12:22:520 Komentarzy ˇ 286 Czytań - Drukuj
las...


zrobiłem ostatnio kilka zdjęć lasu w odstępie zaledwie tygodniowym. wyszły niemal dwie pory roku. zimę w parku krajobrazowym wzniesień łódzkich sfotografowałem 17 stycznia, a "wiosnę" w lasach spalskich 23 stycznia. fotografie w tym albumie wymieszałem. aż się boję kolejnej soboty... ;)

Dodane przez janek dnia styczeń 26 2009 16:57:100 Komentarzy ˇ 271 Czytań - Drukuj
podsumowanie bałwanka...
pstryk, mrugnięcie okiem i mija kolejny rok. nie zamierzam go jednak oceniać, poza tym... repertuar bluźnierstw, jakim dysponuję i tak nie wystarczy, żeby odpowiednio scharakteryzować dwójkę, dwa zera i tego bezczelnego bałwanka - nieudolnie zaszyfrowane przez los szyderstwo pod moim adresem. więc żegnamy się bez żalu i bardzo dobrze... zrobiłem w tym roku kilka tysięcy zdjęć, większość od razu do wyrzucenia, kilka zaledwie nadających się (bez większego wstydu) do pokazania. proponuję więc mały przegląd. dwanaście miesięcy - dwanaście fotografii. każda ilustruje pewne wydarzenie, istotne dla danego miesiąca lub (z braku takiego) po prostu charakterystyczną dla niego chwilę. to oczywiście maksymalny subiektywizm, ale przecież nie zaproponuję ankiety... niektóre zdjęcia już tu pokazywałem, inne umieszczam po raz pierwszy. do każdego załączam krótki komentarz z wyjaśnieniem. więc miłego oglądania i czytania. a tak na marginesie - wesołych świąt, życzę Wam żebyście mogli o sobie powiedzieć to, co pewnego dnia zauważył albert camus: dopiero w samym środku zimy przekonałem się, że noszę w sobie niepokonane lato. pozdrawiam.



Dodane przez janek dnia grudzień 22 2008 16:19:430 Komentarzy ˇ 293 Czytań - Drukuj
góry sowie...


to kompletnie zapomniany poza dolnym śląskiem masyw, który ma swój unikalny charakter i można powiedzieć, że... "trzyma klimat". położone u podnóża gór sowich poniemieckie wsie i miasteczka są tak zrujnowane i smutne, jak gdyby mieszkańcy do końca nie wierzyli w przynależność tej ziemi do polski i siedzieli na walizkach w oczekiwaniu "na niemca", który nigdy nie pogodził się z utratą swoich domów. po co się więc męczyć i coś naprawiać, łatać czy porządkować skoro i tak nie nasze... atmosfera ta ma jednak coś przyciągającego i stanowi już specyfikę tych terenów. same góry bardzo malownicze, idealne do spacerów czy wycieczek rowerowych. dodatkowo mają w sobie pewną tajemniczość, odczuwalna jest tu charakterystyczna dla kresów podwójna tożsamość, nakładanie się kultur i niekończąca się tymczasowość. świetnie wygląda np. wieża widokowa na wielkiej sowie, jak latarnia morska - jedyna stałość w szalejącym sztormie dziejów. poza tym od razu odczuwa się w jej architekturze "teutońskość", germańskość, monumentalizm. zimowa wizyta w tych górach przypomina wręcz klimat starej gry komputerowej "wolfenstein", w której hitlerowcy prowadzili w górach tajne badania w tajnych laboratoriach, które ukryte były podziemnych miastach. a takie tajne, ukryte i podziemne miasta tu rzeczywiście istnieją. może już nie tajne...
fotografie z listopada 2008...

Dodane przez janek dnia grudzień 09 2008 19:19:450 Komentarzy ˇ 275 Czytań - Drukuj
Ł ó d Ź - S t o L i C Ą k U L t U R y 2o16
na oficjalnej stronie stowarzyszenia miast kandydujących do tytułu europejskiej stolicy kultury trwa głosowanie na najlepszego kandydata. nikt nie będzie chyba zaskoczony, gdy poproszę o głosowanie na łódź (kraków nie startuje więc nie musicie wybierać ;)). zagłosować możecie tu: www.candidatecities.com z góry dziękuję.

Dodane przez janek dnia grudzień 03 2008 11:01:25Czytaj więcej ˇ 0 Komentarzy ˇ 338 Czytań - Drukuj
łódź - zderzenie światów


zamieszczone w tym albumie fotografie przedstawiają dwa kompletnie odmienne od siebie światy: wielkomiejską, dziewiętnastowieczną zabudowę fabryczną i sielski krajobraz małej drewnianej osady. te dwa fragmenty urbanistyczne ilustrują to samo miasto, lecz na różnych etapach jego rozwoju. niby nic dziwnego, bo przecież każde miasto się rozwija i zmienia. w tym wypadku mamy jednak do czynienia z rzeczą bez precedensu - światy te funkcjonują obok siebie równocześnie, a dzieli je niewielki, ceglany murek. takie wrażenie przeniesienia w czasie i przestrzeni chcieli osiągnąć twórcy skansenu miejskiej architektury drewnianej - chyba jedynego w polsce - który powstał na tyłach słynnej białej fabryki w łodzi. myślę, że świetnie im się to udało, czego dowodem zdziwione (i zachwycone) miny większości ze zwiedzających. z kamiennego dziedzińca ogromnej fabryki przechodzą przez symboliczną bramę i... stają jak wryci, bo będąc w centrum wielkiego miasta znajdują się nagle na niemalże wiejskiej uliczce, której perspektywę zamyka uroczy, drewniany kościółek. to naprawdę miłe uczucie. mnie zatkało... ;)

ps. właściwie to możemy mówić nawet o trzech światach - tym trzecim są supernowocześnie zaaranżowane wnętrza fabryki, zaadoptowane na cele muzealne i wystawiennicze. potęguje to tylko wrażenie przejścia do skansenu...
fotografie z września 2008

Dodane przez janek dnia listopad 28 2008 20:40:030 Komentarzy ˇ 439 Czytań - Drukuj
gdańsk - chwila


w zaledwie trzy godziny niewiele da się zobaczyć, a już na pewno sfotografować. te kilka zdjęć zostało zrobionych na Głównym
i Starym Mieście. w kalendarzu był sierpień, na ulicach raczej październik i ta mroczno-deszczowa atmosfera przypominała trochę spot reklamowy, w którym gdańsk postawił na tajemniczość i estetykę thrillera. prawdziwym horrorem były jednak resztki jarmarku dominikańskiego, setki kiczowatych bud, w zdecydowanej większości zamkniętych, a jeśli już czynnych, to oferujących garnki i patelnie teflonowe. i to ma być ten słynny jarmark? a poza tym... najstarsza, zabytkowa część miasta - jak powszechnie wiadomo - przecudna.
fotografie z sierpnia 2008

Dodane przez janek dnia listopad 16 2008 18:22:104 Komentarzy ˇ 370 Czytań - Drukuj
Strona 3 z 6 < 1 2 3 4 5 6 >
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
bLoG pAtI B.
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

janek
28/10/2011 13:06
wszystko przez facebooka smiley

kamila
27/10/2011 15:24
Dlaczego tu się nic nie dzieje? Pozdr :-)

Kubek
19/05/2011 15:14
Cześć, ekipa! Co tam słychać, Jaśko?

chochlik
18/09/2010 12:53
Pozdrawiam Bałuty ;-)))) tak 3mać

janek
19/01/2010 20:34
wyszła sprawa z autoryzacją smiley

chochlik
13/01/2010 12:42
adminie i gdzie te skaczące murzynki się podziały? smiley czekam i czekam a tu pustka

janek
19/10/2009 13:24
lans? chyba w lesie...

krolowa_sniegu
18/10/2009 23:32
ej, miałeś do mnie przyjechać do Krakowa, gwiazdorze! a ty nie... tylko lans i lanssmiley

janek
27/08/2009 11:05
to ja dziękuję za mega przyjęcie i wegetariański full english breakfastsmiley

Palanka
21/08/2009 15:41
Dozgonne dzięki. Wiem ile się nachodziłeś tego dnia!A potem cały koncert za obiektywem pod sceną.Takich rzeczy się nie zapomina. Chwała ci za to R.!

janek
31/05/2009 17:12
dobrze już dobrze...smiley

Rysiek Kluska
31/05/2009 12:31
no nie bądź żyła. Rafał, hm? obiecuję, że nie będę Ciebie już drażniła. słowo.

Rysiek Kluska
30/05/2009 09:57
a ja nadal nie dostałam zdjęć z imienin Grześkasmiley

janek
27/05/2009 13:14
Rysiek Kluska? - no proszę Cię ewa...

janek
26/05/2009 21:36
dobrze już dobrze smiley lecimy dalej z tym koksem smiley

forest
14/05/2009 09:06
tu już nic się nie dzieje! a zapowiadało się całkiem całkiem

chochlik
08/05/2009 22:16
no widać, że budowa trwa!!! ciekawe jak długo jeszcze...

chochlik
27/03/2009 19:21
no nareszcie coś nowego, a nie te nudy! smiley

janek
25/03/2009 12:35
no proszę Cię chochlik... tylko mi nie mów że się stęskniłeś... smiley

chochlik
20/03/2009 11:47
hmm no to kiedy coś świeżego?!?! już nudno się tu robi smiley

Archiwum

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie